13 złotych za godzinę

Tomasz Tomaszczyk        14 marca 2017        Komentarze (0)

Od początku roku, już nie tylko pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę nie mogą zarabiać mniej, niż sobie w Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wymyślą. Przywilej ten roztoczony został również na zleceniobiorców.

Nie mniej niż 13 zł za godzinę spędza więc sen z powiek właścicielom firm ochroniarskich, sprzątających oraz innych zatrudniających najmniej wykwalifikowanych pracowników na najbardziej niewdzięcznych stanowiskach.

Ponieważ Polak potrafi, to już pojawiły się sposoby obchodzenia nowych przepisów. Ktoś gdzieś usłyszał, że mamy swobodę umów i nawet jeżeli ustawodawca nałożył obowiązek płacenia określonej stawki godzinowej, to przecież nie zabronił zawierania innych postanowień ze zleceniobiorcami. Stąd w umowach zaroiło się od postanowień o wynajęciu przez ochroniarza munduru a przez panią sprzątającą odkurzacza. Niezawodne są też wszelkiego rodzaju kary umowne.

Część przedsiębiorców poszła zaś na zupełną łatwiznę i doszła do wniosku, że czas dać sobie spokój z legalnym zatrudnianiem ludzi oraz bawieniem się w kotka, i myszkę. Zeszli całkiem do podziemia i robią wszystko na czarno. Na skutek tego jeszcze większa część naszego PKB będzie powstawała w szarej strefie. Rząd ma więc szansę pochwalić się, że mimo wszystko rośnie, tylko nie do końca wiadomo co i gdzie.

Wszystko to zwalczać dzielnie ruszyła Państwowa Inspekcja Pracy. Ruszyły kontrole, sypią się mandaty i zalecenia. Jej rozstrzygnięcia nie są jednak ostateczne, więc w razie czego #damyradę;).

Co ma robić dyskryminowana płacowo kobieta?

Tomasz Tomaszczyk        09 marca 2017        Komentarze (0)

Wczoraj obchodziliśmy święto wszystkich Pań. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego:).

Przy okazji powróciła dyskusja o problemie tak zwanego wage gap – płacowej dyskryminacji kobiet, czyli płacenia za tą samą pracę mniej niż mężczyźnie na tym samym stanowisku.

Co może zrobić kobieta dotknięta tym problemem? Iść z tym oczywiście do sądu. Co prawda do umów o pracę ma zastosowanie zasada swobody kontraktowej, jednakże z ograniczeniami wynikającymi z kodeksu pracy. A jednym z tych ograniczeń jest właśnie zakaz dyskryminacji.

Jak to działa? Bardzo prosto. Jeżeli koleżanka dowiaduje się, że zarabia mniej od kolegi, wykonując tą samą pracę i mając te same kwalifikacje, to ma prawo domagać się odpowiedniego wyrównania oraz zadośćuczynienia. Koleżanka przed sądem nawet nie musi wskazywać, ze względu na co jest dyskryminowana, a tylko, że dyskryminacja ma miejsce. To pracodawca musi udowodnić, że postępuje sprawiedliwie. Dobry prawnik w razie czego pomoże wykazać, że powody zróżnicowania wynagrodzenia, na jakie powoła broniący się pracodawca, są pozorne;).

Więc drogie Panie – jeżeli dotyka was niesprawiedliwość – uszy do góry – prawo jest po waszej stronie:-).

Ferie się skichały

Tomasz Tomaszczyk        21 lutego 2017        Komentarze (0)

W mazowieckim sam środek ferii. Wielu z nas zaplanowało sobie wyjazd, wzięło urlop, aż tu nagle los wszystko krzyżuje. Czy w takiej sytuacji musimy stracić urlop bezproduktywnie?

Nie koniecznie. Na powrót do pracy potrzebujemy zgody pracodawcy. On nam urlop skrócić może, domagając się powrotu. My takiej możliwości nie mamy. Jak się zgodzi radośnie wracamy do pracy.

Ale jeżeli wypadkiem krzyżującym nam plany związane z feriami jest choroba, sytuacja wygląda inaczej. Wysyłamy zwolnienie do pracodawcy i urlop wypoczynkowy sam się anuluje. Wypoczywać bowiem możemy tylko zdrowi;-).

Drań dalej nie płaci

Tomasz Tomaszczyk        16 lutego 2017        Komentarze (0)

Udało się. Mamy na tego naszego pracodawcę tytuł wykonawczy i możemy iść do komornika. Jak firma działa i ma się dobrze to mamy nasz happy end. Natomiast jak firma poszła z torbami – zaczyna się czarny szlak dla zawodowców.

Jeżeli zatrudniała nas spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zawsze pojawia się opcja zgłoszenia się z żądaniem zapłaty do członków zarządu. Jak nie zgłosili wniosku o upadłość spółki, kiedy jej zobowiązania przekroczyły połowę wartości kapitału zakładowego, to odpowiadają razem ze spółką. A ponieważ nasze spółki mają zazwyczaj tak niski kapitał jak tylko się da, to motyw ten sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.

Jak okazuje się, że nasz pracodawca okazał się zapobiegliwy na tyle, że majątek poprzepisywał po rodzinie, możemy spróbować skargi pauliańskiej, czyli powództwa gdzie domagamy się uznania tego przepisywania a bezskuteczne wobec nas.

No i oczywiście pozostaje nam najbardziej dla wszystkich pracodawców dotkliwa droga karna. Niepłacenie pracownikom może bowiem być uznane za przestępstwo. Pozbywanie się majątku, zanim zdoła się pojawić komornik również. Organy ścigania czasem trzeba zmotywować do działania (ich zdaniem najlepiej wszystko umorzyć) i często już samo przesłuchanie na policji czyni cuda. Zwłaszcza w rodzaju magicznego pojawienia się pieniędzy.

Dlatego jak od dawnego szefa słyszymy – „nie zapłacę i co mi zrobisz?” – to w głowie może się pojawić parę opcji. W razie czego #damyradę;-).

 

Drań mi nie zapłacił!

Tomasz Tomaszczyk        01 lutego 2017        3 komentarze

Ponieważ mój klient miał zawód trącący sztuką, pracodawca zaproponował mu umowę o dzieło. W ramach tej umowy otrzymywał stałe miesięczne wynagrodzenie, przychodził na godzinę 8 i wychodził o 16. Tworzył swoje dzieła, jednocześnie dogrywał spotkania, negocjował z klientami, brał udział w burzach mózgów, a jak chciał gdziekolwiek wyjść w godzinach pracy musiał prosić o pozwolenie.

W pewnym momencie zaczęło się – wiecie rozumiecie, firma ma kłopoty i wynagrodzenie będzie trochę później. Z tego trochę zrobiło się kilka miesięcy. W końcu mój klient zrobił to co należy zrobić w takiej sytuacji, czyli stracił cierpliwość i załamany przyszedł do mnie.

W trakcie rozmowy okazało się, że umowa cywilnoprawna, którą miał podpisaną miała wszelkie cechy stosunku pracy, ponieważ nigdy nie było, że ja wolę, tylko jawohl (o tym, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, piszę tutaj). Nie miał znaczenia fakt, że co miesiąc podpisywał kolejną umowę o dzieło.

Szybko złożyliśmy pozew o zaległe wynagrodzenie i ustalenie stosunku pracy. Sąd zasądził całą zaległą kwotę i ustalił, że zatrudnienie trwało przez 1,5 roku, już na pierwszym terminie. Teraz tylko wyegzekwować. Jak prezes będzie się opierał w dalszym ciągu, w sukurs, po ustaleniu stosunku pracy, przychodzi prawo karne i paragrafy o ochronie praw pracowniczych. Groźba sankcji karnych działa lepiej niż komornik. Dość często pieniądze znajdują się spod ziemi.