Za co można dostać dyscyplinarkę?

Tomasz Tomaszczyk        08 lutego 2018        Komentarze (0)

Odpowiedź na pytanie będące tytułem tego wpisu brzmi – za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. Tylko czym są te podstawowe obowiązki pracownicze?

W mądrych komentarzach piszą, że ocena, czy dane naruszenie obowiązku pracowniczego jest ciężkie, zależy od okoliczności każdego indywidualnego przypadku. Jedno jest pewne – zachowanie będące przyczyną dyscyplinarki musi być popełnione umyślnie lub być efektem rażącego niedbalstwa.

Zakwalifikowanie przyjścia do pracy „pod wpływem” lub nie przyjścia bez jakiegokolwiek usprawiedliwienia raczej wątpliwości nie budzi. Powiedzenie szefowi w słowach powszechnie uważanych za obelżywe co o nim i jego poleceniach myślimy również.

Inaczej przedstawia się natomiast sytuacja z naruszeniem jednej z wielu procedur, do jakich przestrzegania zobowiązaliśmy się, podpisując te wszystkie oświadczenia, przy przyjęciu do pracy, na treść których uwagi nie zwróciliśmy.

Tu już otwiera się pole do interpretacji, zakreślania kontekstu, działania na skutek polecenia przełożonego, braku szkoleń w tym obszarze itp. W razie czego #damyradę.

 

A jak ZUS pomyli się na naszą korzyść

Tomasz Tomaszczyk        31 stycznia 2018        Komentarze (0)

Jak ZUS pomyli się na naszą korzyść, to ma 3 lata na zauważenie i skorygowanie błędu. Jak tego nie zrobi w tym czasie, to oddychamy z ulgą, wygraliśmy los na loterii.

Gorzej jak mamy przyznane świadczenie, wierzymy, że #ZUS ma rację, w oparciu o to podejmujemy decyzje życiowe, a tu nagle informacja, że im się coś omsknęło i tak naprawdę należy się nam mniej.

Tutaj ustawodawca rzucił nam niedawno koło ratunkowe w postaci dodanego art. 114 ust. 1g do ustawy o emeryturach i rentach z FUS, który stanowi, że organ rentowy odstępuje od uchylenia lub zmiany decyzji, z przyczyn określonych w ust. 1 pkt 6 (czyli pomyłka na naszą korzyść), jeżeli uchylenie lub zmiana decyzji wiązałyby się z nadmiernym obciążeniem dla osoby zainteresowanej, ze względu na jej sytuację osobistą lub materialną, wiek, stan zdrowia lub inne szczególne okoliczności.

W jakich dokładnie sytuacjach nasz drogi ZUS ma odstąpić od skorygowania swojej pomyłki na naszą korzyść – to dopiero będzie ustalało orzecznictwo. I do tego ustalania zachęcam. Razem #damyradę.

ZUS a działalność gospodarcza

Tomasz Tomaszczyk        17 stycznia 2018        Komentarze (0)

Informatyzacja kraju postępuje, a wraz z nią wyłapywanie przedsiębiorców nie płacących składek. Szczególnie ciekawa sytuacja robi się z tym wszystkimi, którzy kiedyś tam założyli działalność czy też spółkę a później przez wiele lat jej nie zamknęli.

I o tym drobnym szczególe po latach może przypomnieć nam ZUS, domagając się składek za wszystkie te lata.

Pierwsza rzecz, jaka powinna nam przyjść do głowy, to krzyknąć przedawnienie. Załatwia nam to temat do 5 lat wstecz.

Kolejna to fakt, że składki od działalności należą się tylko wtedy jak działalność naprawdę jest prowadzona. I tutaj przeglądamy sumienie i zastanawiamy się, czy my faktycznie robiliśmy, co robiliśmy, na podstawie działalności gospodarczej. Może to tylko prace dorywcze były, może jednocześnie gdzieś na etacie pracowaliśmy?

W razie czego – #damyradę.

I nie tylko – kobieta mnie bije

Tomasz Tomaszczyk        09 stycznia 2018        Komentarze (1)

Kontynuując wątek i nie tylko, dziś będzie o przemocy domowej. Ale od odrobinę innej strony, niż można przeczytać to codziennie.

No bo jak pada hasło przemoc domowa, to przed oczami mamy tyrana tłukącego żonę, bo zupa była za słona, dzieci, bo są za głośno, i jeszcze kopiącego psa, bo na swojego szczeka.

Aby zając się tym brutalem wprowadzono niebieską kartę, zmieniono pojęcie przemocy, przeprowadzono niejedną kampanię społeczną. Jak idziecie do sądu, czy urzędu, w oczy rzucają się plakaty z posiniaczonym chłopcem piszącym na tablicy – mój tata jest najsilniejszy.

Żeby być sprawiedliwym – taki plakat ma również wersję z mamą.

Ale o ile w społecznej świadomości mieści się wyobrażenie mamy znęcającej się nad dzieckiem, to dużo większy problem jest z przyjęciem do wiadomości tego, że mama może znęcać się również nad tatą.

Tym bardziej, że scena kiedy kobieta rzuca się na mężczyznę z pięściami budzi powszechny śmiech. Kobieta mnie bije – kto nie śmiał się przy tej kwestii w filmie. Tylko jak tak jest, to co zrobić? Oddać? Uderzyć kobietę? Ona specjalnie krzywdy nie zrobi, za to jak Ty machniesz ręką może być tragedia. Dla Ciebie później z Policją.

Niekoniecznie druga połówka musi dopuszczać się rękoczynów. Bezsensowne awantury, podkopywanie ego, wpuszczanie w poczucie winy, bo jest znowu z jakiegoś powodu nieszczęśliwa.

I przy tym wszystkim problem z przyznaniem się, że to wszystko się dzieje naprawdę. Także przed rodziną i znajomymi. Ona z kolei nie ma oporów w opowiadaniu jaką to jest ofiarą i że wszystko co złe to przez nas.

Sytuacja jak z mobbingiem. I musimy sobie z tym radzić jak z mobbingiem. Ponieważ często to wy jesteśmy ubierani w rolę oprawcy, będąc naprawdę ofiarą (a macie problem z dopuszczeniem tej myśli do siebie samego) musicie mozolnie dokumentować sytuację, aby kiedy wreszcie dojrzejecie do jakiś ruchów i traficie do mnie, nie usłyszeć, że bez dowodów…

Dlatego po każdej akcji rozmawiamy nie osobiście a przez komunikator internetowy. Facebook czy WhatsApp to nasz przyjaciel. Unikamy wtedy sytuacji on powiedział, ona powiedziała. A to raczej jej na słowo będą chcieli wierzyć, ponieważ to ona będzie potrafiła malowniczo popłakać się na sali rozpraw.

A przede wszystkim idziemy po poradę do kogoś, kto temat rozumie. Na pewno nie stawiamy się w sytuacji naprawiacza, który z całych sił będzie starał się naprawić coś, czego naprawić się nie da.

Pamiętamy, że naszą największą słabością jest fasada siły, a jej największą siłą jest fasada słabości. I mimo, że to się często w głowie nie mieści, jak oddzielimy emocję i włączymy myślenie, naprawdę mamy szansę. Na normalne życie w pierwszej kolejności.

 

I nie tylko – awantura na zabawie

Tomasz Tomaszczyk        02 stycznia 2018        Komentarze (1)

Historia jaka przydarzyła się mojemu znajomemu w Sylwestra zainspirowała mnie do napisania w pierwszym dniu roboczym nowego w kategorii – i nie tylko.

Roman ma za sobą kilka głupich decyzji życiowych. Między innymi zupełnie nietrafione małżeństwo i byłą żonę wariatkę, taką z kategorii osobowość borderline. Po rozwodzie facet zbierał się kilka lat, ale w końcu wzięło go na ustabilizowanie związku i związał się z Mariolką.

Już na samym początku zaznaczył, że wiarę w instytucję małżeństwa utracił zupełnie, ponieważ uważa samą obecną konstrukcję prawną takich związków za wadliwą i wprost prowadzącą do rozwodów. Mariolka to zaakceptowała, a ponieważ instynkt macierzyński odzywał się w niej już dość mocno, szybko urodziła im się śliczna córeczka.

Roman miał już dziecko z małżeństwa, którym była żona ciągle grała, więc miał nadzieję, że w nowym związku będzie miał okazję normalnie zrealizować się jako ojciec.

I zasadniczo, pomimo różnych przebojów jakie im się po drodze trafiały, uważał, że życie wreszcie normalnie zaczęło się układać. Mariolka dawała czasem pokazy temperamentu, ale po tym co wyprawiała była żona, było to jak przechadzka po parku.

Tyle, że z czasem pokazy temperamentu zaczęły się robić coraz bardziej widowiskowe. Aż w końcu w trakcie Sylwestra naszej Mariolce zupełnie puściły hamulce i najpierw zaczęła awanturę z jednym z gości na zabawie, a później postanowiła wziąć się za Romana, bo nie zareagował tak jak oczekiwała. Zaczęła go okładać i krzyczeć, że tak go urządzi, że dziecka nie zobaczy, bo będzie go oskarżać o podobne rzeczy jak była żona.

Domówka u znajomych, koleżanki zdołały trochę Mariolkę odciągnąć, sytuacja nie do pozazdroszczenia. Znajomi zaczynają usprawiedliwiać, że to tylko alkohol, że nieprzepracowane emocje. Ale Mariolka dalej powtarza swoje, że oskarży Romana o pobicie i załatwi tak, że dziecka nie będzie widział.

I co robi nasz Roman? Pomny złych doświadczeń z przeszłości wzywa policję. Panowie przyjeżdżają. Mariolka w tym momencie zaczyna płakać, że nie chciała i że nic się nie stało, a Roman prosi o sporządzenie stosownej notatki urzędowej.

Jeżeli historia brzmi znajomo, to bądź jak Roman. Twój związek raczej się nie rozpadnie, ale jeśli ma, a Twojej partnerce/żonie puszczają hamulce, to bądź pewny, że w sytuacji rozwodowej/rozstania, puszczą na całego. I wtedy to Ty będziesz musiał udowadniać, że nie jesteś wielbłądem. Notatka Policyjna może w takiej sytuacji uratować Ci skórę i prawa do dziecka. Jej krzywdy nie zrobią, a my w razie czego #damyradę.