Polecenia służbowe

Tomasz Tomaszczyk        03 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Do znudzenia powtarzam, że umowa o pracę od innych podstaw zatrudnienia różni się tym, iż nie ma tam „ja wolę” tylko jest jawohl! Możliwość wydawania poleceń służbowych przez pracodawcę i konieczność podporządkowania się im przez pracownika – to jest istota stosunku pracy.

Czym jest polecenie służbowe? Ustnym lub pisemnym zleceniem pracownikowi konkretnych obowiązków lub czynności do wykonania. Posłuch wobec poleceń służbowych jest podstawowym obowiązkiem pracownika, a odmowa wykonania – ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych. Za odmowę wykonania pracodawca może nas więc „rozstrzelać”, czyli zwolnić dyscyplinarnie.

Zawsze musimy być posłuszni? Otóż nie w sytuacji, kiedy polecenie jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, narusza dobre obyczaje lub przepisy prawa. To ostatnie jest zwłaszcza dotkliwe, bo działanie w ramach polecenia służbowego nie uwalnia nad od odpowiedzialności za wykroczenie czy przestępstwo. Od polecenia odebrania dzieci szefa ze szkoły możemy się wybronić. Od nadgodzin, jakiego wyjazdu itp. już może być trudniej.

W razie kiedy polecenie wydaje się bardzo podejrzane żądamy tyłkochronu na piśmie. A jak przydarzy się najgorsze… Cóż będziemy kombinować – #damyradę ;-).

Rewolucyjne czasy

Tomasz Tomaszczyk        24 lipca 2017        Komentarze (0)

W związku z zapałem reformatorskim odnośnie sądów, jaki prezentuje dobra zmiana, lud się burzy, a mnie naszła refleksja odnośnie prawa pracy.

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym w art. 90 wprowadza opcję zerową dotyczącą zwykłych pracowników. W terminie trzech miesięcy od objęcia stanowiska Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, powołany na podstawie nowych przepisów, może przedstawić wszystkim zatrudnionym w Sądzie Najwyższym nowe warunki pracy i płacy. W przypadku nie przedstawienia tych warunków stosunek pracy tych osób rozwiązuje się.

Ja rozumiem reorganizacja (nie wchodzę w ogóle w spór odnośnie projektowanych zmian,  ich konstytucyjności, itd.), ale dlaczego ustawodawca idzie we własnej sprawie tak bardzo na skróty?

No bo jak jakaś korpo, zatrudniająca powyżej 20 osób, robi reorganizację, co oczywiście jej wolno, sąd pracy nie może badać sensowności zmian, to pracownikom należą się chociaż jakieś odprawy, muszą być spełnione jakieś procedury itd. A tutaj nawet zwykłego wypowiedzenia może nie być. I nie pomoże, że pracownica w ciąży, czy, że zostało nam mniej niż 4 lata do emerytury.

A wydawało się, że praca w sektorze publicznym to ostoja bezpieczeństwa i pewności zatrudnienia…

Co jeszcze, oprócz umowy o pracę?

Tomasz Tomaszczyk        26 czerwca 2017        Komentarze (0)

Przy podpisywaniu umowy o pracę zazwyczaj nie poświęcamy za dużo uwagi innym dokumentom, jakie podpisujemy. A może ich być całkiem sporo. Również tak ważne, jak oświadczenia, że zapoznaliśmy się z regulaminem pracy, regulaminem wynagrodzenia, czy też innymi zasadami dobrych praktyk oraz postępowania na terenie zakładu.

Jakie to ma konsekwencje? Całkiem spore. Te dokumenty stają się bowiem częścią naszej umowy o pracę. Mogą regulować m.in sposób zlecania nadgodzin (mój ulubiony zapis – konieczna jest pisemna zgoda przełożonego), występowania o urlop, czy dodatkowe świadczenia jakie nam przysługują.

I tu bardzo ważna uwaga – ponieważ te regulaminy, jak i inne wewnątrzzakładowe przepisy są de facto częścią naszej umowy o pracę, szefostwo nie może dowolnie ich zmieniać, tylko przy zmianach na niekorzyść konieczne jest wypowiedzenie.

A jak szefostwo nie wypowie warunków pracy i płacy, to obowiązują nas poprzednie regulacje, a ja mam bardzo ciekawą sprawę do poprowadzenia;-).

Dyscyplinarka bez sensu

Tomasz Tomaszczyk        30 maja 2017        Komentarze (0)

Największą wadą modelu polskiego prawa pracy jest to, ze zostało ono napisane pod błyskawicznie działające sądy, które w rzeczywistości potrafią wyznaczać pierwszy termin rozprawy nawet po 9 miesiącach. Pamiętam jak kiedyś szwankowała obsada wydziału pracy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Żoliborza i sprawy wpadały do referatu bez referenta i leżały sobie, czekając na powołanie nowego sędziego, ponad rok. Ostatnio wszystko jakby przyspieszyło, ale różowo dalej nie jest (pierwszy termin często po 4 miesiącach).

Część pracodawców się tego nauczyła i jak z jakiegoś powodu chcą nam zrobić krzywdę, to wpadają na pomysł z niczym nieuzasadnioną dyscyplinarką. Rozumują w ten sposób – ja Tobie dziś gola, a sąd może to odkręci to za dwa, trzy lata.

Jak sobie z tym radzić? Biec szybko po prawnika i niech on składa odwołanie od sądu pracy, i zgłasza się do pracodawcy z propozycją ugody. To co na pierwszy rzut oka wydawało się naszemu byłemu szefowi takim dobrym pomysłem, szybko nim przestaje być, jeżeli roztoczy się przed nim całą komplikację życia jaką w rewanżu planujemy. Mi broda oraz zły uśmiech bardzo pomagają doprowadzać takie rozmowy do happy end-u;).

Zwolnienie – kłopot dla pracodawcy

Tomasz Tomaszczyk        17 maja 2017        Komentarze (0)

Kiedy jesteście proszeni na Tę właśnie rozmowę na 99% odbędzie się ona nie face to face z waszym przełożonym, ale będzie również ktoś z HR. Mówię oczywiście o rozmowie w trakcie której wasz pracodawca postanowił sfinalizować rozstanie z wami lub degradację.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzią jest magiczne hasło – ciężar dowodu. Art. 6 kodeksu cywilnego mówi, że jak ktoś z jakiegoś faktu wywodzi skutki prawne, to musi te fakty udowodnić. Pracodawca twierdzi, że wręczył nam wypowiedzenie – to on więc musi udowodnić, że je otrzymaliśmy. A jak mówili Rzymianie, którzy na każdą okazję mieli zgrabną paremię – testis unus, testis nullus – co wykłada się – jeden świadek, żaden świadek.

I tutaj pojawia się kolejna trudność w sądzeniu się z pracodawcą – jak radzić sobie z takim, u którego pracują wszyscy nasi świadkowie – ale to temat na inny wpis (oraz część mojej wiedzy tajemnej).

A wracając do tematu – wiecie już czemu zwalnianie zawsze odbywa się w mniej kameralnych warunkach. A jak to pracodawca skopie… Cóż – właśnie wyszedłem z rozprawy, gdzie sąd rozważał trzy różne terminy wręczenia mojej klientce wypowiedzenia. I to dopiero jest zabawa – obserwować jak mina pracodawcy rzednie coraz bardziej:-).