Drań mi nie zapłacił!

Tomasz Tomaszczyk        01 lutego 2017        3 komentarze

Ponieważ mój klient miał zawód trącący sztuką, pracodawca zaproponował mu umowę o dzieło. W ramach tej umowy otrzymywał stałe miesięczne wynagrodzenie, przychodził na godzinę 8 i wychodził o 16. Tworzył swoje dzieła, jednocześnie dogrywał spotkania, negocjował z klientami, brał udział w burzach mózgów, a jak chciał gdziekolwiek wyjść w godzinach pracy musiał prosić o pozwolenie.

W pewnym momencie zaczęło się – wiecie rozumiecie, firma ma kłopoty i wynagrodzenie będzie trochę później. Z tego trochę zrobiło się kilka miesięcy. W końcu mój klient zrobił to co należy zrobić w takiej sytuacji, czyli stracił cierpliwość i załamany przyszedł do mnie.

W trakcie rozmowy okazało się, że umowa cywilnoprawna, którą miał podpisaną miała wszelkie cechy stosunku pracy, ponieważ nigdy nie było, że ja wolę, tylko jawohl (o tym, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, piszę tutaj). Nie miał znaczenia fakt, że co miesiąc podpisywał kolejną umowę o dzieło.

Szybko złożyliśmy pozew o zaległe wynagrodzenie i ustalenie stosunku pracy. Sąd zasądził całą zaległą kwotę i ustalił, że zatrudnienie trwało przez 1,5 roku, już na pierwszym terminie. Teraz tylko wyegzekwować. Jak prezes będzie się opierał w dalszym ciągu, w sukurs, po ustaleniu stosunku pracy, przychodzi prawo karne i paragrafy o ochronie praw pracowniczych. Groźba sankcji karnych działa lepiej niż komornik. Dość często pieniądze znajdują się spod ziemi.

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Badlin Luty 1, 2017 o 18:32

Ja mam ciekawsza sytuacje. Pracodawca, a sprawa jest juz dawno w sadzie, idzie w zaparte, ze nie zatrudnial mnie on (sp z oo), tylko jego de facto pracownik, ktory ma jednoosobowa DG. Tak sie zmowili, bo ta DG jest niewyplacalna i nawet w razie wygranej w sadzie szukaj pieniedzy w polu. Swiadkowie milcza, bo nadal tam pracuja badz sa zmuszani do klamstwa. Ciekawe, jak byscie wybrneli.

Odpowiedz

Michał Luty 1, 2017 o 18:40

Panie Mecenasie, z co ze składkami itp.?

W tej tematyce nie bardzo siedzę. Rozumiem, że pracodawca musi zapłacić zaległy ZUS. To jasne.

Sąd ustala stosunek pracy – z wynagrodzeniem brutto takim jakie strony ustaliły w „umowie o dzieło”. Tym samym pracownik otrzymał pieniądze, które mu się nie należały, bo powinny były trafić do ZUSu. Coś słyszałem ostatnio o wyrokach SN, że po ustaleniu istnienia stosunku pracy pracodawca występował ze skutecznym pozwem z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia o te kwoty, których pracownik nie powinien w umowie o pracę otrzymać.

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Luty 2, 2017 o 17:15

Dlatego my pozywaliśmy o kwoty brutto wskazując, że strony zgodnie ustaliły wynagrodzenie netto. W takim przypadku składki są problemem pracodawcy.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: