Jak bardzo po pracy jesteśmy po pracy

Tomasz Tomaszczyk        01 sierpnia 2016        4 komentarze

Niedawno znajomy, pracownik warszawskiego Mordoru, zwrócił się do mnie z zapytaniem, co mu pracodawca może zrobić za wypowiedzi na forum internetowym.

Targają nim namiętności polityczne i społecznikowskie. Przy jakiejś okazji namiętności okazały się zbyt silne i wdał się w bardzo ostry spór w internetach. A ponieważ niezbyt pilnował swojej prywatności, jakiś życzliwy wyśledził firmę w jakiej pracuje i wysłał screenshoty „debaty” do pracodawcy, z zapytaniem, czy firma utożsamia się z wypowiedziami pracownika.

Zrobiła się z tego mała afera. Pracodawca nie chciał być kojarzony z niczym kontrowersyjnym, więc otarło się nawet o sugestię, że dobrym rozwiązaniem byłoby rozwiązanie stosunku pracy. Szczęśliwie sprawę udało się załagodzić. Jednakże pojawiło się pytanie, czy pracodawca może mieć do nas pretensję za to co robimy po pracy?

Odpowiedź niestety jest twierdząca. Przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę musi być tylko rzeczywista i konkretna ale nie musi mieć doniosłego znaczenia. Pracodawca ma prawo prowadzić określoną politykę wizerunkową i nie chcieć współpracować z osobami których odbiór społeczny jest sprzeczny z tym wizerunkiem. Oczywiście jeżeli nie kłóci się z to z zakazem dyskryminacji ze względu na płeć, wyznanie, orientację seksualną itp. Z byciem kontrowersyjnym i niepoprawnym politycznie trzeba więc uważać. Mamy od Boga daną wolność słowa i zdrowy rozsądek, który powinien podpowiadać nam najwłaściwszą formę jej realizacji, zwłaszcza bez konieczności uciekania się do argumentów ad personam;-).

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Endrju Sierpień 2, 2016 o 01:06

No dobrze, ale czy ten argument pracodawcy musi być jakoś zdroworozsądkowo uzasadniony (np. walczący wegetarianin nie powinien pod nazwiskiem prowadzić strony www stowarzyszenia masarzy)? Czy też panuje to wolna amerykanka – i wystarczy, że pracodawca uzna, że jakaś aktywność jest zagrożeniem dla jego wizerunku?
Kiedyś obserwowałem z bliska, jak zatrudnia ludzi jedna z firm tytoniowych – warunkiem realnie koniecznym było palenie papierosów, bo oni po prostu kopcili jak smoki podczas narad i nie chcieli, żeby im jakiś niepalący komplikował życie.

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Sierpień 2, 2016 o 08:24

Dziś argument niepalącego pracownika by nie przeszedł. Ale to jest bardzo trudne do udowodnienia. I jak we wszystkim konieczny jest zdrowy rozsądek.

Odpowiedz

Michał Sierpień 2, 2016 o 16:18

A co z sytuacją gdy osoba w prywatnej wiadomości do osoby publicznej krytycznie acz kulturalnie ocenia jej działalność, po czym osoba publiczna udostępnia prywatną wiadomość ogółowi? Czy wtedy pracodawca dalej może mieć do nas pretensje? Wszakże upublicznienie owej wiadomości, nastąpiła bez wiedzy osoby prywatnej (pracownika).

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Sierpień 2, 2016 o 17:43

Pracownik nie musi być winny przyczynie zwykłego wypowiedzenia…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: