Jak To robią w banku

Tomasz Tomaszczyk        18 marca 2016        2 komentarze

Do tej pory pisałem o zwykłym sposobie rozwiązywania stosunku pracy. Ale przecież to nie jedyna droga dla pracodawcy do eliminacji pracownika.

Na przykład zauważyłem, że w bankach modna się zrobiła dyscyplinarka za całokształt. Pracujesz w banku jako doradca klienta, ewentualnie opiekun VIP. Sprzedaż spada, trzeba zrobić redukcję. Więc robiony jest audyt, który wykrywa, że nie wszystkie procedury są w pełni przestrzegane, papiery nie pojechały do archiwum, a część sprzedanych kredytów okazała się wpadką.

Chwila stresu z przełożonym, kiedy czekacie na wynik audytu. No ale przecież od zawsze wszystko było tak robione i nikt się nie czepiał, więc pewnie co najwyżej poleci premia. No a tu po kilku dniach wzywają na rozmowę i wręczają oświadczenie o rozwiązaniu stosunku pracy w trybie art. 52 kp. Dyscyplinarka. Uzasadnienie jest całkiem długie. Nieprzestrzeganie procedury takiej i owakiej, brak sprawdzenia jakiś danych przy podejmowaniu decyzji. Nawet jest fragment o braku przekazywania dokumentów do archiwum.

No i co dalej? Tutaj akurat nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba złożyć odwołanie do sądu. Masz na to 14 dni. Termin, podobnie jak w przypadku wypowiedzenia, ma charakter terminu prawa materialnego, co po ludzku znaczy, że niezachowanie go sprawia, iż przegrywasz sprawę niezależnie od tego, czy masz rację, czy też nie.

Co z tym wszystkim zrobi sąd pracy? Jak wypada na prawnika, odpowiem – to zależy.

Nie każde naruszenie procedury kwalifikuje się jako podstawa zastosowania dyscyplinarki – musi ono mieć charakter ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Chodzi po prostu o rażący błąd popełniony z niedbalstwa lub winy umyślnej. Duża ilość drobnych pomyłek nie będzie się kwalifikowała. Będzie za to mogła być podstawą zwykłego zwolnienia.

Dalej, dyscyplinarka może być zastosowana tylko w okresie jednego miesiąca, od momentu kiedy pracodawca dowiedział się o Twoim faux pas. Dlatego należy wykazać przed sądem pracy, że to co Ci zarzucają było już przedmiotem kontroli i wcześniej. Wiedzieli, nic nie zrobili, więc teraz nie mają prawa za to drugi raz mieć do Ciebie aż takiej pretensji. Dobrze jest pamiętać co i kiedy ostatnio oceniano.

No i podstawowa sprawa – aby był materiał na dyscyplinarkę, Twój czyn musi być popełniony umyślnie, lub być efektem rażącego niedbalstwa.

Pamiętam taką sprawę, gdzie zwolniono kasjerów w jednym z większych banków za wypłacanie pieniędzy na życzenie doradcy, bez obecności klienta przy okienku. Doradca okazał się być oszustem, więc bank popłynął na większą kwotę. A ponieważ doradca zdołał zbiec do ciepłych krain, to winnymi okazali się kasjerzy, ponieważ wypłacali oraz przyjmowali wpłaty bez obecności klienta przy okienku.

W trakcie postępowania wykazaliśmy, że taka była praktyka od lat. Sąd pierwszej instancji część powództw uwzględnił, część oddalił. Ostatecznie druga instancja uznała, że gdyby procedurę zachowano to do oszustw by nie doszło, więc akurat to zachowanie stanowiło ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych.

Natomiast we wszystkich sprawach, gdzie dyscyplinarkę wręczano „za całokształt” odwołanie zakończyło się pełnym sukcesem.

I tak się mniej więcej robi To w bankach.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler Marzec 19, 2016 o 15:07

Tak, zgadza się.
Spotkałem się też z takim przypadkiem, że ze strachu przez zwolnieniem dyscyplinarnym pracownicy jednego z oddziałów chcieli donieść na przełożonego, że wyniósł z poprzedniego banku w którym pracował dane jego klientów (jest to podobno powszechną praktyką). Sprawa rozeszła się po kościach ale było gorąco. W końcu dyrektor oddziału zrezygnował a pracownicy zostali ale za jakiś czas zredukowano wszystkich w ramach likwidacji oddziału czyli tzw. oszczędności.

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Marzec 21, 2016 o 12:16

Akcja bez sensu. Nikt nic na niej nie ugrał a niesmak pozostał.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: