Premia uznaniowa

Tomasz Tomaszczyk        16 sierpnia 2016        2 komentarze

No i udało nam się zostać tym odnoszącym sukcesy pracownikiem korpo. Wynegocjowaliśmy dobre warunki umowy o pracę. Pakiet medyczny, samochód służbowy, Multisport, całkiem przyzwoita podstawa. No i najlepsze ze wszystkiego – system motywacyjny. Dostajemy go w formie ciekawej prezentacji. Uwzględnia wszystko – i wynik działu, całej firmy, a także naszą ocenę roczną.

Pracujemy i pracujemy, sukces goni sukces. Pierwszego roku zgarnęliśmy niemal najlepszą notę. Kolejnego roku powtórka. Premie okazują się wystarczające, aby każdorazowo pokryć zakup średniej klasy samochodu segmentu D. Dostrzegają to headhunterzy, więc dostajemy pod koniec trzeciego roku pracy ofertę pracy, która jest logicznym krokiem w naszym dalszym rozwoju. Więc jeszcze ocena roczna (znowu bardzo dobry wynik) i składamy wypowiedzenie.

Nasz przełożony rozumie, że musimy się rozwijać. Na koniec spotkania rzucamy więc tylko pytanie, kiedy rozliczymy premię? I tutaj zonk. Dowiadujemy się, że premia nam się nie należy, bo odchodzimy z pracy. No tak, ale rok przepracowany, a w prezentacji jak wół napisane, że jak zrobimy to i tamto, będzie wynik działu, firmy no i ocena, to należy się nam tyle a tyle. Nawet symulacje na początku roku były.

Nasz wkrótce były przełożony spokojnie odpowiada, że prezentacja sobie, to taki dokument wewnętrzny i obecny tyko w wersji elektronicznej, a w regulaminie wynagradzania, jaki obowiązuje w polskim oddziale, którego jesteśmy pracownikiem, jest zapisane, że premia ma charakter uznaniowy, więc skoro odchodzimy, to nie zostanie w naszym przypadku podjęta.

Co robimy? Z niedowierzaniem szukamy tego całego regulaminu. W kadrach dają kopię. Jest tam faktycznie taki paragraf, o którym mówił nam szef i nic więcej. Żadnego odwołania do prezentacji, w oparciu o którą mogliśmy kupić już dwa przyzwoite auta. Czujemy się oszukani i na dobrą sprawę okradzeni z tego, co w naszym przekonaniu wypracowaliśmy.

Nasze odczucia są jak najbardziej słuszne. Nie ma bowiem czegoś takiego jak premia uznaniowa. Albo jest premia,
i tą dostajemy, po spełnieniu określonych przez pracodawcę kryteriów, albo nagroda, którą dostajemy po tym jak pracodawca dostrzeże nasze osiągnięcia i postanowi wykazać się za to gestem.

Pozostaje więc nam udać się do sługi szatana, znaczy się nawiązać bliższy kontakt z którymś z przedstawicieli zawodu zaufania publicznego. Czasami wystarcza samo wezwanie do zapłaty. A jak i to nie okaże się skuteczne to pozew do Sądu Pracy. Bo pracodawca może nam coś przyznać nie tylko na papierze ale również w formie dowolnej, także w formie prezentacji elektronicznej. I w takiej sytuacji jak opisałem powyżej są raczej powinien uznać, że mieliśmy zwykła premię regulaminową, a ponieważ spełniliśmy kryteria, to zapłata się należy. Raczej – bo sądy potrafią czasem dokonać interpretacji wszystkiego wręcz w oparciu o wpływy promieniowania kosmicznego. Ale to już temat na zupełnie inne rozważania…

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Wojciech Rudzki Sierpień 19, 2016 o 12:28

Temat jest bardzo delikatny. Bo wezwanie do zapłaty raczej rzadko skutkuje, a jeżeli skutkuje to najczęściej nie w oczekiwany przez pracownika sposób – prędzej niż na listę pracowników zasługujących na nagrodę dostanie się na listę pracowników do odstrzału 🙂

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Sierpień 19, 2016 o 13:29

Sytuacja opisana przeze mnie dotyczyła definitywnego zakończenia współpracy z pracodawcą i to dodatkowo wyrażonego przez nas:-)

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: