Rewolucyjne czasy

Tomasz Tomaszczyk        24 lipca 2017        Komentarze (0)

W związku z zapałem reformatorskim odnośnie sądów, jaki prezentuje dobra zmiana, lud się burzy, a mnie naszła refleksja odnośnie prawa pracy.

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym w art. 90 wprowadza opcję zerową dotyczącą zwykłych pracowników. W terminie trzech miesięcy od objęcia stanowiska Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, powołany na podstawie nowych przepisów, może przedstawić wszystkim zatrudnionym w Sądzie Najwyższym nowe warunki pracy i płacy. W przypadku nie przedstawienia tych warunków stosunek pracy tych osób rozwiązuje się.

Ja rozumiem reorganizacja (nie wchodzę w ogóle w spór odnośnie projektowanych zmian,  ich konstytucyjności, itd.), ale dlaczego ustawodawca idzie we własnej sprawie tak bardzo na skróty?

No bo jak jakaś korpo, zatrudniająca powyżej 20 osób, robi reorganizację, co oczywiście jej wolno, sąd pracy nie może badać sensowności zmian, to pracownikom należą się chociaż jakieś odprawy, muszą być spełnione jakieś procedury itd. A tutaj nawet zwykłego wypowiedzenia może nie być. I nie pomoże, że pracownica w ciąży, czy, że zostało nam mniej niż 4 lata do emerytury.

A wydawało się, że praca w sektorze publicznym to ostoja bezpieczeństwa i pewności zatrudnienia…

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: