Rekompensata z tytułu pracy w warunkach szczególnych

Tomasz Tomaszczyk        21 lutego 2019        Komentarze (0)

Jeszcze niedawno pracownikom którzy wykonywali pracę w warunkach szczególnych lub w szczególnych charakterze przysługiwała wcześniejsza emerytura. Dotyczyło to osób urodzonych w latach 1949-68.

Było to źródłem wielu ciekawych spraw, ponieważ podstawowym warunkiem przyznania tego świadczenia było posiadanie odpowiedniego stażu pracy w warunkach szczególnych lub szczególnym charakterze, co przed ZUS-em udokumentować można było jedynie odpowiednio wystawionym świadectwem pracy.

Ponieważ wielu ludziom dokumenty poginęły, to fakt zatrudnienia trzeba było udowadniać przy pomocy świadków, przekopywania archiwów państwowych w poszukiwaniu dokumentacji, a na końcu czasami opinią biegłego z zakresu BHP, który miał się wypowiedzieć, czy się łapiemy na warunki szczególne, czy też nie.

Ale ponieważ ustawowo uprawnione roczniki przeszły na emeryturę, pozostała cała rzesza ludzi, którzy wcześniej na emeryturę przejść nie mogli, bo urodzili się za późno. Dla nich ustawodawca przewidział rekompensatę, która stanowi dodatek do kapitału początkowego i łącznie z tym kapitałem podlega waloryzacjom, a w efekcie powiększa podstawę obliczenia zwykłej emerytury.

Rekompensatę ZUS oblicza osobom, które pracowały w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, przy czym kryteria jej przyznania są podobne, jak tych wcześniej do przyznania emerytury wcześniejszej.

I tu znowu pojawia się problem zaginionych dokumentów i konieczności skorzystania z drogi sądowej. Ale nie ma co się martwić – #damyradę.

Janusz wręcza dyscyplinarkę

Tomasz Tomaszczyk        29 stycznia 2019        Komentarze (0)

No i jak tu nie tracić wiary w ludzi? Łudziłem się, że czas troszeczkę złagodzi obyczaje, ale jak to mówią, człowiek może wyjść ze wsi, ale wieś z niego już nie koniecznie (i żeby nie było, sam uważam się za wieśniaka, słoika, tylko na mojej wsi pewne rzeczy nie uchodziły;-).


Dlaczego ten przydługi wstęp? Bo ostatnio znowu zaroiło się od dyscyplinarek wręczanych przez naszych drogich Januszy biznesu. Otóż kombinują oni w ten sposób – “ta Kowalska coś mi nie leży, a ma już trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Więc dam jej dyscyplinarkę i najgorszym razie ryzykuję, że to co bym zapłacił w wypowiedzeniu zapłacę w odszkodowaniu, a może aby zmienić na porozumienie stron to zgodzi się na mniej.”

A najgorsze jest to, że to rozumowanie logiki pozbawione nie jest. Każdy boi się wilczego biletu, dyscyplinarka to szok, więc niektórzy godzą się na ludzki gest Janusza, którzy łaskawie bzdurną dyscyplinarkę zamienia na porozumienie stron.

Tyle, że warunki na rynku pracy się zmieniły. Dyscyplinarka nie jest już takim wilczym biletem jak kiedyś, a sądy mają tendencję do kierowania się sprawiedliwością. Więc oprócz standardowego odszkodowania możemy się domagać np. zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia jaki ta bzdurna dyscyplinarka u nas spowodowała, czy za naruszenie naszych dóbr osobistych, jeśli podany powód nas oczernił. Że o klasycznym problemie dla pracodawcy z przywróceniem nas do pracy nie wspomnę.

Jak spotyka nas taki wypadek nie warto więc poddawać się szokowi. Jak zawsze pamiętajcie – #damyradę.


Czym straszą abyś zlecił sprawę

Tomasz Tomaszczyk        22 stycznia 2019        Komentarze (0)

Często walczę z ZUS-em w sprawie “unieważnienia” przez niego czyjejś umowy o pracę. Schemat jest prosty – ktoś podejmuje pracę, niestety szybko przydarza mu się wypadek albo ciąża, więc nasz drogi organ rentowy w celu optymalizacji wypłat wydaje decyzję, w której stwierdza, że on w umowę o pracę nie wierzy, i dlatego nic się nie należy (wcale nie czuję jak rymuję).

W internecie natomiast namnożyło się różnych doradców on-line, którzy chcą pomóc zaradzić w tym temacie. Wszystko ok, gdyby nie sposób w jaki nakłaniają potencjalnych klientów do złożenia odwołania. Otóż, jak doniósł mi jeden klient, straszą, że nie skorzystanie z ich usług będzie skutkowało sprawą karną. A to już moim zdaniem grube nadużycie.

Sprawy z ZUS, zwłaszcza tego rodzaju, to sprawy cywilne. W ich ramach my udowadniamy, że było jak było, bo ZUS zaprzecza. Aby doszło do sprawy karnej musiałoby dojść do sytuacji, gdzie prokuratura miałaby przesłanki, że umyślnie zaplanowaliśmy i nakłamaliśmy w celu wyłudzenia zasiłku. Samo nie udowodnienie przez nas racji nie wystarczy.

Oczywiście gdzieś tam w Polsce trafili się oszuści, którzy w ten sposób chcieli od ZUS-u wyłudzić zasiłek. Ale zdecydowanie nie jest oszustwem sytuacja, kiedy po prostu brak nam dowodów na nasze zatrudnienie i nie ma dowodów na to, że z rozmysłem knuliśmy występek.

Dlatego, choć zazwyczaj doradzam podjęcie walki, to do decyzji tej podchodźmy biznesowo. Czy w naszej konkretnej sprawie opłaca się nam kłócić z tą wspaniałą instytucją, rozważając czas, nerwy i potencjalne szanse. I nie dawajmy się wkręcać w podany wyżej sposób. Bo to dobrze nie rokuje współpracy. Jakby co – #damyradę.

Art. 207 kpc

Tomasz Tomaszczyk        17 października 2018        Komentarze (0)

Panie Mecenasie – za tydzień mam rozprawę i stwierdziłem, że sam iść nie mogę. Tutaj jest pozew i wszystkie dokumenty jakie dostałem. Może przygotujemy jakieś pismo na termin?

Tak zaczyna się nie jedno moje spotkanie z klientem. I nie jeden raz kląłem w duchu na czym świat stoi – czemu człowieku czekałeś na ostatnią chwilę?! A powodem moich gorących uczuć jest art. 207 kodeksu postępowania cywilnego, w brzemieniu jakim nadała mu nowelizacja z 2012 r. Wtedy wszystko się zmieniło.

Ustawodawca bowiem doszedł do wniosku, że za przewlekłość dowodową odpowiadają strony i jak się je zdyscyplinuje odnośnie możliwości składania pism i zgaszania dowodów to postępowania przestaną ciągnąć się latami. Od razu zaznaczę, że mimo wszystko nie przestały.

A co takiego zrobił ten art. 207 kpc? Otóż wprowadził zasadę, że jak sąd wyda zarządzenie zobowiązujące nas do złożenia odpowiedzi na pozew, to jeśli go nie wykonamy odpowiedź na pozew może podlegać zwrotowi,a  dowody i twierdzenia pominięte.

No to może tak jak prosi klient szybkie pismo przed rozprawą? Ten sam przepis stanowi, że pisma mogą być składane tylko kiedy sąd wyda na to zgodę, chyba, że pismo zawiera wyłącznie wniosek dowodowy. Jak sąd nie postanowi – pismo podlega zwrotowi.

Czyli jest dobrze ale na szczęście nie beznadziejnie. Pełnomocnikowi wypada argumentować za prawdą materialną, wskazywać, że strona fachowym pełnomocnikiem nie jest i pouczenia nie zrozumiała, a zgłoszone wnioski dowodowe nie spowodują przewlekłości postępowania, a sąd tej argumentacji nie musi podzielić. Jak sąd stanie na gruncie szybkości postępowania – trzeba zgłosić do protokołu zastrzeżenie i liczyć na to, że w apelacji wszystko to chwyci…

Na szczęście zarzut pominięcia da się podnieść, natomiast przeprowadzenia dowodu nie bardzo, więc często udaje się uratować sytuację naszego spóźnialskiego. Ale naprawdę lepiej jest nie czekać. W razie czego – #damyradę;-)

Wysoki zasiłek na działalności niewielkim kosztem dalej możliwy

Tomasz Tomaszczyk        27 września 2018        Komentarze (1)

W dawnych pięknych czasach przyszła mama mogła założyć działalność gospodarczą, opłacić trzy składki tak jak od 250% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia i mieć później naliczany zasiłek chorobowy i macierzyński dokładnie od tej podstawy. ZUS próbował temu przeciwdziałać, ale ponieważ Sąd Najwyższy wydał uchwałę stwierdzającą, że nie wolno kwestionować zadeklarowanej podstawy, to pozostawało mu jedynie kwestionować realność prowadzonej działalności i z tego powodu wyłączać z ubezpieczeń społecznych.

Zwalczać takie decyzje ZUS było stosunkowo łatwo, ponieważ z wpisem do rejestru działalności gospodarczej wiąże się domniemanie, iż działalność jest prowadzona. Ubezpieczona była więc w tej komfortowej sytuacji, bo to ZUS musiał udowodnić, że działalności nie ma. A działalnością gospodarczą są już czynności przygotowawcze do otwarcia sklepu itp.

W tej sytuacji zainterweniował ustawodawca, i znowelizował ustawę zasiłkową w ten sposób, że każdy miesiąc opłacania składki na działalności od maksymalnej podstawy podnosił podstawę od której miał być liczony zasiłek ponad kwotę minimalną o 1/12. Aby mieć maksymalną podstawę zasiłku od której opłacaliśmy składki należało przez rok od takiej podstawy opłacać składki.

Uwaga teraz ból głowy – przepis ustawy zasiłkowej o którym mówimy brzmi w sposób następujący:

Art.  48a.  [Podstawa wymiaru zasiłku chorobowego]

1.  W przypadku ubezpieczonego, dla którego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe stanowi zadeklarowana kwota, podlegającego ubezpieczeniu chorobowemu przez okres krótszy niż okres, o którym mowa w art. 48 ust. 1, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi suma:

1) przeciętnej miesięcznej najniższej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz
2) kwoty stanowiącej iloczyn jednej dwunastej przeciętnej kwoty zadeklarowanej jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniach, o których mowa w art. 3 pkt 4, za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, z których przychód podlega uwzględnieniu w podstawie wymiaru zasiłku, oraz liczby tych miesięcy.
2.  Jeżeli okres ubezpieczenia chorobowego rozpoczął się po przerwie nieprzekraczającej 30 dni od ustania ubezpieczenia chorobowego z innego tytułu, w liczbie pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia, o której mowa w ust. 1 pkt 2, uwzględnia się również pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia z poprzedniego tytułu. Liczba pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia uwzględnionych z poprzedniego i aktualnego tytułu nie może przekraczać 12.
3.  W przypadku, o którym mowa w ust. 2, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przyjmuje się przeciętną miesięczną najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe oraz przeciętną kwotę zadeklarowaną jako podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe za pełne miesiące kalendarzowe ubezpieczenia, w części przewyższającej najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o których mowa w ust. 1, za okres pełnych miesięcy kalendarzowych ubezpieczenia z aktualnego tytułu.
4.  Jeżeli przerwa w ubezpieczeniu chorobowym, o której mowa w ust. 2, nie jest związana z ustaniem tytułu do ubezpieczeń społecznych, a związana jest jedynie z nieopłaceniem składki na ubezpieczenie chorobowe bądź z opóźnieniem w jej opłaceniu, w podstawie wymiaru zasiłku uwzględnia się również przeciętny miesięczny przychód za miesiące przed przerwą.
5.  Jeżeli ubezpieczony przez cały okres wykonywania pozarolniczej działalności deklaruje podstawę wymiaru składek w kwocie nie niższej niż określona w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, za najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, o której mowa w ust. 1, uważa się kwotę określoną w art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.
Co z tego wszystkiego wynika? Interesująca luka w przepisach. Bo jeśli działalność otworzymy bezpośrednio po tym jak byliśmy na umowie o pracę, i zadeklarujemy najwyższą podstawę, to każdy miesiąc kiedy byliśmy na umowie o pracę będzie traktowany jak miesiąc opłacania najwyższej składki na działalności.
Wysoki ZUS na działalności dla przyszłych matek niewielkim kosztem jest więc dalej możliwy, tylko osiągnięcie tego znacznie się skomplikowało. Trzeba też pamiętać, że ZUS dalej ma możliwość kwestionowania realności naszego zatrudnienia na umowę o pracę czy działalności. A wtedy trzeba iść do sądu. Z czym myślę, że #damyradę.