Znowu wśród żywych

Tomasz Tomaszczyk        28 czerwca 2019        Komentarze (0)

Ten miesiąc nie był łaskawy dla tego bloga. Na skutek ataku hakerskiego utraciłem zupełnie nad nim panowanie. Jednak dzięki Panu Kacprowi znowu mogę opowiadać o swoich sądowych i pozasądowych bojach.

A dzieje się trochę ciekawych rzeczy, co aż prosi się o kolejny wpis. Na przykład składki ZUS dla przedsiębiorców tak wysoko idą w górę, że nic tylko zakładać spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Ale o tym już w przyszłym miesiącu. Teraz pozostaje cieszyć się #JSTpiątek i jak zawsze #damyradę;-)

W regulaminie jest, że na nadgodziny potrzebna jest pisemna zgoda

Tomasz Tomaszczyk        23 maja 2019        Komentarze (0)

Jedną z rzeczy, jaka powtarza mi się w sprawach o nadgodziny, jest zarzut pozwanego, iż nadgodzin nie ma, bo u danego pracodawcy jest zakaz pracy w godzinach nadliczbowych, bez pisemnej zgody pracodawcy.

Bierzemy do ręki regulamin pracy – i tak faktycznie, taki zapis się znajduje. Pełnomocnik pracodawcy oczywiście przyciska powoda pracownika o przyznanie, że takiej zgody nie było, co ten oczywiście robi, bo zawsze pouczam żeby mówić prawdę (z tego praktycznego względu, że nie pogubimy się później w wersjach;).

I co dalej? Otóż nic dobrego dla pracodawcy. Brak takiej zgody nie oznacza, że do pracy w nadgodzinach nie doszło. My wykazujemy, że pracodawca taki stan rzeczy akceptował, chociażby przez zlecanie pracy, której nie dało się wykonać w ciągu 8 godzin dziennie, a później nie reagował jak pracownik siedzi do późnych godzin.

Więc pamiętajcie, że tak czy siak #damyradę, a tak w ogóle sprawy o nadgodziny, to jedne z łatwiejszych do wygrania spraw w prawie pracy. Tylko jak wszystkie sprawy odrobinę się ciągną i sam pozew jest odrobinę upierdliwy do napisania;-).

Sąd może wszystko

Tomasz Tomaszczyk        16 maja 2019        Komentarze (0)

Czy w sądzie można zadawać pytania sugerujące? Nie można. No chyba, że jesteśmy wysokim sądem. A co możemy robić jak sam sąd nie trzyma się procedury? Poza oczywiście pisaniem do przewodniczącego wydziału, prezesa sądu, czy też ministra sprawiedliwości, czy na inny Berdyczów musimy składać zastrzeżenia do protokołu w trybie art. 162 kpc.

Ten magiczny przepis stanowi, że strony mogą w toku posiedzenia, a jeżeli nie były obecne, na najbliższym posiedzeniu zwrócić uwagę sądu na uchybienia przepisom postępowania, wnosząc o wpisanie zastrzeżenia do protokołu. Stronie, która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na takie uchybienia w dalszym toku postępowania, chyba że chodzi o przepisy postępowania, których naruszenie sąd powinien wziąć pod rozwagę z urzędu, albo że strona uprawdopodobni, iż nie zgłosiła zastrzeżeń bez swojej winy.

No i właśnie niewłaściwie zadawanych pytań jako takich, sąd wyższej instancji później nie bierze pod uwagę, jako uchybienia które należy rozważyć z urzędu. Więc albo wykazujemy się refleksem albo bierzemy pełnomocnika.

I jeszcze jedna uwaga – w sprawach rodzinnych i tych ZUS przepis art. 162 kpc nie przyjął się do końca. Jak zresztą i masa innych przepisów. Tam sądy są dużo bardziej dowolne i bardzo dużo zależy od wyczucia. Tak czy siak – #damyradę;-)

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie rocznika 1953

Tomasz Tomaszczyk        07 maja 2019        Komentarze (1)

W dniu 6 marca 2019 r. Trybunał Konstytucyjny uznał art. 25 ust. 1b ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w zakresie, w jakim dotyczył kobiet urodzonych w 1953 r., które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46  ustawy – za niezgodny z art. 2 Konstytucji.

Chodziło o to, że Paniom urodzonym w 1953 r. na skutek zmiany zasad ustalania wysokości emerytur, która weszła w życie od 1 stycznia 2013 r., pomniejszano podstawę wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych, tzw. wcześniejszych emerytur, co skutkowało niższą wysokością wcześniejszej emerytury. Roczników wcześniej urodzonych problem ten nie dotyczył.

Wyrok Trybunału z 6 marca 2019 r. (sygn. akt  P 20/19) tą niesprawiedliwość usunął, i dał możliwość złożenia przez pokrzywdzone Panie skargi o wznowienie postępowania w trybie art. 145a k.p.a.

Skarga powinna być wniesiona w terminie miesiąca od dnia wejścia w życie orzeczenia TK do ZUS, a więc termin na ich składanie upłynął w dniu 23 kwietnia 2019 r.

I tutaj pojawił się mały haczyk. W myśl art. 146 k.p.a. uchylenie decyzji z przyczyn określonych w art. 145a nie może nastąpić, jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło pięć lat. Tymczasem duża cześć decyzji w sprawie emerytur Pań rocznika 1953 została wydana wcześniej.

W tym stanie rzeczy ZUS zaczął ograniczać się do stwierdzenia wydania zaskarżonej decyzji z naruszeniem prawa oraz wskazania okoliczności, z których powodu nie doszło do uchylenia tej decyzji (art. 158 w związku z  art.  151 § 2 w związku z art. 146 k.p.a.).

Jeżeli kogoś dotknęła taka sytuacja to światełkiem nadziei jest pouczenie znajdujące się na końcu takiej decyzji o możliwości złożenia odwołania do sądu. Nie jest to droga pewna, ale otwiera pewne możliwości. Należy pamiętać, że w sprawach z ZUS nie ma opłat sądowych, poza kwotą 30 zł jaką należy wnieść od zażalenia, czy apelacji, więc trzeba się odwoływać, bo mamy niewiele do stracenia, a całkiem sporo do zyskania.

My już szykujemy się do tworzenia nowej linii orzeczniczej. Tak czy siak – #damyradę;-).



Niezbędnik na lany poniedziałek

Tomasz Tomaszczyk        21 kwietnia 2019        Komentarze (0)

Na dobrą sprawę prawo reguluje każdy aspekt naszego życia, także święta i tradycję. Pomyślałem więc, że nie zaszkodzi spojrzeć na śmigus-dyngus okiem praktyka.

Oblewając kogoś wodą można przyjąć, że dopuszczamy się co najmniej wykroczenia stypizowanego w art. 51 kodeksu wykroczeń – zakłócanie porządku publicznego, za co grozi grzywna od 20 zł do 5000 zł, ograniczenie wolności albo nawet areszt. Dodatkowo jeśli oblewamy kogoś kto ma na sobie delikatną odzież możemy odpowiedzieć za zniszczenie mienia, które w zależności od wartości odzieży (w tym roku granicą jest 500 zł) będzie zakwalifikowane jako wykroczenie albo już przestępstwo. Nie zapominajmy też o starym poczciwym naruszeniu nietykalności cielesnej o którym mówi art. 217 kodeksu karnego.

Jeśli oblewamy jadące samochody to odpowiadamy za wykroczenie spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym (art. 86 kw). Gdyby doszło do wypadku będącego następstwem naszego działania pojawia się możliwość odpowiadania za spowodowanie wypadku drogowego – a to już art. 177 kodeksu karnego.

Jednakże w ten jeden dzień w roku utarło się, że działamy w ramach kontratypu zwyczaju. Dotyczy to przede wszystkim wykroczeń, choć powołanie się na to w sytuacji gdyby zarzucono nam przestępstwo również jest możliwe. Oznacza to, że w ten konkretny dzień karalność oblewania wodą może zostać wyłączona. Kontratyp ten nie jest ujęty ustawowo, został wypracowany przez orzecznictwo i z każdym kolejnym rokiem jego znaczenie maleje, wraz z malejącą społeczną akceptacją dla tego typu zachowań. Dotyczy to głównie grupek młodych dżentelmenów biegających po osiedlach z wiadrami i lejących wodą bez umiaru (co powoduje nawet zaostrzenie odpowiedzialności jako wybryku chuligańskiego).

Nawet jeśli odpowiedzialność karna będzie wyłączona pozostaje nam droga cywilna. Oblanie wodą może być potraktowane jako naruszenie dóbr osobistych (art. 23 kodeksu cywilnego), co daje nam prawo domagania się stosownego zadośćuczynienia (art. 24 kodeksu cywilnego), a za zniszczone wodą rzeczy mamy prawo dochodzić odszkodowania na zasadzie odpowiedzialności deliktowej (art. 415 kc). Obroną przed tym jest powołanie się na klauzę generalną zasad współżycia społecznego. Ale to i tak na końcu zależeć będzie od decyzji sędziego.

Tak, że jakby co – #damyradę;-).