Co i za ile?

Tomasz Tomaszczyk        20 kwietnia 2016        Komentarze (0)

Pisałem już kilkakrotnie o tym, jak ZUS-owi zdarza się stwierdzać, że pracuje się na innej umowie, niż ta, jaką podpisaliśmy, albo, że w ogóle nie pracuje się, albo też, że pracuje się za inne wynagrodzenie. Wszystko zależy od tego czy ZUS kontroluje nas ot tak, w związku z prowadzoną działalnością – wtedy oczywiście wszystko jest umową o pracę i od wszystkiego składki się należą.

Jeżeli natomiast kontrola została ściągnięta faktem skorzystania przez pracownika ze zwolnienia – to wtedy oczywiście nic nie jest pracą, a jak kontrolerzy mają lepszy dzień – nie jest pracą wartą tyle, ile wynika z umowy. W tym przypadku, najczęściej przyjmowaną wartością jest minimalna krajowa, choć raz trafiłem na sytuację kiedy uznano, że za cały etat należy się 400 zł. Ku mojemu zaskoczeniu, klepnął to Sąd I instancji i dopiero przed II udało się nam sprostować ten absurd. Z uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego wynikało, że najwyraźniej ktoś w ogóle nie zauważył przedmiotu postępowania i pomyliła mu się sprawa o podstawę wymiaru, ze sprawą o podleganie ubezpieczeniu.

ZUS obcięcie wynagrodzenia zazwyczaj tłumaczy w podobny sposób. Inni w firmie tyle nie zarabiają, a sprzeczny z zasadami współżycia społecznego jest niedostateczny udział w tworzeniu funduszu ubezpieczeniowego w stosunku do spodziewanych korzyści jakie ma przynieść korzystanie z zasiłku chorobowego, a w przypadku mam – później zasiłku macierzyńskiego. Dlatego też zapis o wynagrodzeniu musiał być pozorny.

To, że w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego zasady współżycia społecznego nie mają zastosowania do spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych do ZUS-u, jakoś się nie przebiło.

Nieważne jak kuriozalne uzasadnienie ma decyzja ZUS. Jest i należy wnieść odwołanie. Ale wnosząc odwołanie jesteśmy powodem i podlegamy normalnym dla procesu cywilnego regułom dowodowym. Czyli powołując się na fakt zawarcia umowy o pracę na określonych warunkach, musimy udowodnić zawarcie umowy, jej realizację, nawet potrzebę jej zawarcia. Wysokiej klasy specjaliści których zatrudnia się dla wykonania konkretnego zadania mają dodatkową trudność – jak znikają na dłuższy czas pracodawca często czeka na ich powrót, bo rekrutacja kogoś na zastępstwo jest bardzo trudna. No i trzeba się tłumaczyć, dlaczego nie ma zastępstwa.

Na szczęście większość tego typu spraw kończy się korzystnie dla ubezpieczonego. Tylko to niestety trwa.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: