Wpis

Publikacja

Panie mecenasie – mamy niezbyte dowody! Tak zaczynało się niejedno moje spotkanie z klientami. Nadzieja na pognębienie strony przeciwnej, która nas skrzywdziła – a mnie często pozostaje wyjaśnić pewne, dla mnie oczywiste, kwestie.

Tak, w sądzie liczą się dowody. Ale te dowody muszą być w tej konkretnej sprawie z którą idziemy do sądu, a nie ogólnie, że druga strona jest niedobra i często kłamie. Dowodu z charakteru co do zasady (ulubiony wtręt prawników) się nie przeprowadza. Tego, że strona przeciwna innych oszukała, również nie.

Dalej dowód na to, że coś nastąpiło, np. rozstrój zdrowia, nie załatwia nam jeszcze kwestii związku przyczynowo skutkowego między tym, co się przydarzyło a odpowiedzialnością naszej strony przeciwnej. Dlatego nasz lekarz psychiatra mówiący nam, że mamy depresję z powodu mobbingu to jeszcze nie dowód na to, że mobbing był.

I na końcu moje ulubione – niestety nie mamy na nic dowodu, bo widzieliśmy wszystko tylko my – rodzina albo pracownicy. To, że ktoś jest w jakiś sposób związany z którąś stroną postępowania, wcale z automatu nie podważa jego świadectwa. Sąd dokonuje oceny dowodów swobodnie i mówiąc najbardziej oględnie, daje wiarę tym, których historia bardziej się “klei”.

Właśnie dlatego ja często widzę problemy, tam gdzie Wy widzicie pewne zwycięstwo, a nadzieję, tam, gdzie waszym zdaniem jej nie ma. Jakby co #damyradę ;-).

0 0 vote
Article Rating
Tomasz Tomaszczyk

Tomasz Tomaszczyk

Specjalista prawa pracy
i prawa rodzinnego

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Powiadom znajomych

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Joanna
1 rok temu

Bardzo przydatny wpis, bo mam wrażenie, że potoczne rozumienie słowa “dowód” różni się od tego w sądzie…

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x