Wpis

Publikacja

Zazwyczaj piszę z perspektywy pracownika, teraz będzie co nieco o perspektywie pracodawcy.

No bo mamy tego pracownika, z którym być może już trochę współpracowaliśmy, więc dajemy mu nowe stanowisko i umowę na czas nieokreślony. Trochę szerszy zakres obowiązków, ale wierzymy, że sobie poradzi. On sobie jednak nie radzi. Co chwilę popełnia drobne błędy, aż w pewnym momencie dochodzimy do wniosku, że to nie ma sensu i musimy się z nim rozstać.

Zwalnianie kogoś to nieprzyjemne zadanie, więc chcemy się z tym jak najszybciej uporać. Księgowej nas obsługującej kazaliśmy jako przyczynę napisać nierzetelne wykonywanie obowiązków, a w czasie samego wręczania mówimy pracownikowi, że przecież powinien wiedzieć o co chodzi. Następnie dochodzimy do wniosku, że stanowisko wcale nie jest potrzebne i trzeba to wszystko inaczej zorganizować. Więc nawet nikogo nie szukamy na miejsce naszego zwolnionego.

Po miesiącu do firmy przychodzi pozew o odszkodowanie, w którym pracownik domaga się odszkodowania i jednocześnie twierdzi, że nie wie dlaczego został zwolniony, bo nie zostało mu wyjaśnione na czym polegało nierzetelne wykonywanie obowiązków.

I jego racja. Bo przyczyna wypowiedzenie musi być nie tylko prawdziwa ale i konkretna. Orzecznictwo w sprawach pracowniczych ciągle się liberalizuje na korzyść pracodawców, tyle, że to my wtedy musimy udowodnić, że pracownik doskonale wiedział o co do niego mamy pretensję. A w treści samego wypowiedzenia brak właśnie tego konkretu.

Lądujemy więc w procesie, którego wynik jest dla nas niepewny. Jakby co oczywiście #damyradę, albo przynajmniej będziemy dzielnie walczyli. Wszystkiego tego zaś dałoby się uniknąć, gdybyśmy więcej uwagi poświęcili przygotowaniu do rozstania. Porada jest dużo tańsza od samej sprawy…

Tomasz Tomaszczyk

Tomasz Tomaszczyk

Specjalista prawa pracy
i prawa rodzinnego

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Powiadom znajomych

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o