Czy ktoś o zdrowych zmysłach zatrudnia kobietę w ciąży?

Tomasz Tomaszczyk        13 lutego 2016        3 komentarze

Ten wpis w pewnej mierze jest kontynuacją poprzedniego. ZUS poluje bowiem nie tylko na podmioty które nie zatrudniają na umowę o pracę a współpracują na podstawie umów cywilnoprawnych. Od dawna zwierzyną łowną jest każdy komu zdarza się znaleźć pracę, zwłaszcza dobrą, i szybko po znalezieniu tej pracy zdarza się skorzystać z długotrwałego zwolnienia.

Najczęściej wygląda to tak, że jakaś pani w wieku reprodukcyjnym szuka pracy. Ma lub nie ma za sobą jakieś doświadczenie zawodowe. W końcu udaje się znaleźć tą wymarzoną pracę. Wraz ze znalezieniem pracy pojawia się druga świetna wiadomość – spodziewa się dziecka. Tyle szczęścia na raz. Silne postanowienie pracy jak długo się da. Niestety okazuje się, że nie da się dłużej jak dwa miesiące. Ale spokojnie – ma przecież pracę. Idzie na zwolnienie chorobowe. Jeszcze ma nadzieję, że uda się wrócić, ale lekarz prowadzący rozwiewa nadzieję – każe prowadzić oszczędzający tryb życia, dużo leżeć i unikać stresów. Czasem jest w ciąży w momencie podpisywania umowy. Nie chce się tym chwalić, bo wiadomo…

Po okresie płatności przez pracodawcę za okres choroby akcja zaczyna się zagęszczać. Pojawia się kontrol z ZUS i albo na miejscu rozpytuje wszystkich, co to za nową osobę zatrudniono, dlaczego, kto ją zastępuje, ile ona zarabiała a ile inne osoby, czy jest spokrewniona z kimś z kierownictwa itd. itp. Czasami przysyłają kwestionariusz. Wtedy pracodawca zwraca się o pomoc do księgowego. Ten mówi, że wszystko jest ok, bo przecież dokumentacja jest dobrze przygotowana i nie może być więcej żadnych problemów. Wszyscy zakładają, że odpowiedź jakiej udzielili ZUS-owi zamyka sprawę.

Po około miesiącu pojawia się jednak decyzja stwierdzająca, że ZUS wyłącza przyszłą mamę z ubezpieczenia społecznego, bo zawarcie umowy o pracę było pozorne, naruszało zasady współżycia społecznego, a poza tym ubezpieczona w niedostateczny sposób partycypowała w tworzeniu funduszu ubezpieczeniowego, a teraz chce mocno skorzystać. Na końcu informacja, że od decyzji możemy się odwołać się do Sądu Okręgowego w terminie miesiąca. Jeżeli nie chcemy się odwoływać proszeni jesteśmy o korektę deklaracji zgłoszeniowych pracownicy.

No i teraz pojawia się pytanie, co robić? Otóż w pierwszej kolejności – nic. Zachowywać się tak jakby tej decyzji nie było. Spokojnie dalej korzystać ze zwolnienia, składać po urodzeniu dziecka o zasiłek macierzyński itd. ZUS oczywiście tych świadczeń nam odmówi, powołując się na wydaną decyzję.

W dalszej kolejności należy przygotować odwołanie do sądu. Tylko nie możemy tego robić tak jak zbiliśmy w czasie kontroli, wychodząc z założenia, że skoro dokumentacja jest przygotowana prawidłowo, umowa o pracę również, to musimy wygrać. Składając odwołanie pozywamy ZUS, więc jako powodowie musimy udowodnić, że umowa o pracę nie tylko była zawarta, ale również, że była ona wykonywana i że za nią płacono. Musimy również powiedzieć dlaczego w ogóle ktoś został zatrudniony i kto go zastępował, a jeżeli nikt to dlaczego. Trzeba opowiedzieć historię, poprzeć ją dowodami i wszystko powinno zakończyć się happy endem. Bo ZUS większość tych spraw przegrywa, jeżeli jesteśmy odpowiednio przygotowani na rozprawę z nim. Tylko to niestety trwa. Zazwyczaj około 1,5 roku.

Skąd cały ten galimatias? Ustawodawca był niezwykle szczodry dla pracowników pod kontem ich uprawnień w przypadku choroby i macierzyństwa. Niestety pieniędzy ciągle brakuje, więc ZUS szuka bajpasu, wychodząc z założenia, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zatrudni kobiety w ciąży. A że jest to w sprzeczności z całym duchem przepisów ukierunkowanych na ochronę tej kategorii pracowników? Cóż – schizofrenia powszednia naszego państwa.

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler Luty 18, 2016 o 23:01

Raz taką sprawę wygrałem z ZUS na etapie ich dochodzenia. Do dziś nie wiem jak to zrobiłem co, wydaje mi się, tylko potwierdza brak logiki w działaniu ZUS.

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Luty 18, 2016 o 23:08

Mają ustawione pewne wartości brzegowe kiedy należy co robić. Widać coś wypadło z jakiegoś parametru.

Odpowiedz

Daniel Anweiler Luty 18, 2016 o 23:15

Dziekuje za info. Tego nie wiedziałem. Potwierdza to tylko tyle, że lepiej żebym się za te sprawy nie brał skuszony nagłym sukcesem ?

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: