I nie tylko – czyli rozwód

Tomasz Tomaszczyk        29 czerwca 2016        Komentarze (0)

Co prawda prowadzę blog adwokacki o stosunku pracy, ale jak z samego tytułu wynika, zajmuję się nie tylko tym zagadnieniem. Inną bardzo ludzką dziedziną jest prawo rodzinne, w którym, nie chwaląc się, mam również pewne doświadczenie.

W prawie rodzinnym i prawie pracy występuje pewien wspólny element – w obu tych dziedzinach dominującym tematem są relacje międzyludzkie. I właśnie to jest powód dla którego warto skorzystać z pomocy kogoś z zewnątrz przy obu tych sytuacjach.

Trafiła do mnie klientka z mocnym postanowieniem, że musi się rozwieść, bo mąż jest strasznie niedobry. Cóż – bywają strasznie niedobrzy mężowie, ale poprosiłem o odrobinę więcej szczegółów. Okazało się, że osią niezgody jest sposób gospodarowania domowym budżetem. No i jeszcze ci jego rodzice… Małżeństwo z ponad dwudziestoletnim stażem, dwójka dzieci pełnoletnia, jedno jeszcze nie.

Klientka była mocno na ten rozwód zdecydowana, ale ciągle coś mi w historii przez nią przedstawionej nie pasowało. Ciężko mi było zwłaszcza uwierzyć w trwałość i zupełność rozpadu pożycia małżeńskiego. No ale pozew złożyliśmy, a sąd wyznaczył termin rozprawy.

Dzień przed wielkim finałem zadzwonił do mnie pozwany i zadeklarował, że żonę kocha i rozwodu nie chce, a po swojej stronie widzi pewne niedociągnięcia jako męża. Dodatkowo okazało się, że to pożycie małżeńskie faktycznie takie martwe, jak przedstawiała to klientka, nie było.

Następnego dnia spotkaliśmy się wszyscy pod salą rozpraw. Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu do wywołania rozprawy nakłoniłem oboje aby zaczęli ze sobą rozmawiać, rezerwując sobie pozycję moderatora dyskursu. Im dłużej rozmowa trwała, tym mniej rozwodowa sytuacja się robiła. Ostatecznie oboje zgodzili się, że to jeszcze nie jest ten moment. Rozprawę odroczyliśmy bez terminu, a rozmowę przenieśliśmy do niedalekiej kawiarni. Efekt finalny jest taki, że postanowili oboje dać sobie jeszcze jedną szansę. A wystarczyło pomóc obojgu przeskoczyć nad pewnymi sformułowaniami…

Przy okazji okazało się, że wystarczy wyjechać kilka kilometrów za Warszawę i można dostać kawę plujkę;-)
received_1763527020595619

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: