Kategoria i nie tylko – z mężczyzną się rozwodzą

Tomasz Tomaszczyk        29 marca 2017        Komentarze (0)

Jakiś czas nie pisałem, bo wpadłem w wir pracy. A ponieważ domykałem ostatnio kilka rozwodów, a blog dotyczy nie tylko spraw pracowniczych, naszło mnie na kilka ogólnych podsumowań. I rozważania te są mniej natury prawnej, a bardziej, powiedzmy – behawioralnej.

Rozwód to niezwykle silne przeżycie i mężczyźni zazwyczaj znacznie gorzej go znoszą niż kobiety. Nie mówimy tutaj oczywiście o głównym wyobrażeniu takiej sytuacji kiedy to małżonek ma pewną wadę postawy (d*pę na boku – co wbrew pozorom, nie jest takie częste), tylko klasyk gatunku, kiedy żona przestała kochać i zdecydowała się odejść. Często mając już zastępstwo na nasze miejsce.  Bo to nie mężczyźni odchodzą od żon, tylko statystycznie, żony znacznie częściej, od mężów. Bo są niezadowolone.

Mężczyzna w takiej sytuacji stara się znaleźć światełko na końcu tunelu, nie zdając sobie sprawy z tego, że to światełko, to nadjeżdżający pociąg. Próbuje być twardym i koniecznie udowadniać swoje racje. Zupełnie nie rozumie reguł gry, w którą został wciągnięty i w ten sposób – sam staje się swoim najgorszym wrogiem.

Ma genialne pomysły – zostawiła mnie, więc nie będę płacił alimentów; nie będę się na nic zgadzał; i moje ulubione – prawo jest niesprawiedliwe, więc się nie liczy.

Może prawo jest niesprawiedliwe. I może naprawdę zostałeś skrzywdzony. Ale jak nie potrafisz we właściwy sposób przedstawić swoich racji, to skończysz zdemolowany finansowo i poobijany emocjonalnie. Nie myślisz trzeźwo i prawdopodobnie źle oceniasz sytuację. Często kierujesz się myśleniem życzeniowym. I przede wszystkim źle rozpoznajesz przeciwnika. Nie zmagasz się wyłącznie z wkrótce byłą żoną (za każdym razem będąc totalnie zdziwionym, że ona jest do tego i tamtego zdolna), ale również z machiną Państwa.

Prawie na pewno potrzebujesz adwokata. Kogoś kto rozumie co się dzieje i co można a czego nie da się załatwić. A przede wszystkim kogoś, kto obroni Cię też przed samym sobą.

Drogie Panie – jeśli przeczytałyście ten tekst i już chcecie się zdenerwować – od razu podkreślam, że on was nie dotyczy. O tym co robić z szalejącym wkrótce byłym mężem napiszę niedługo. Tak – Panowie również potrafią dać czadu.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: