Uwaga! Uwaga! Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!

Tomasz Tomaszczyk        12 lutego 2016        2 komentarze

Pierwszy wpis miał być o czymś zupełnie innym, ale chyba należy to zmienić, w kontekście sygnałów nadchodzących od klientów. Otóż nasz ukochany ZUS rozpoczął polowanie z nagonką na spółki, stowarzyszenia oraz fundacje zatrudniające pracowników na podstawie umów o dzieło oraz zlecenia.

Mechanizm polowania jest prosty. Najpierw pojawia się kontrol. Kontrol sprawdza czy prawidłowo zakwalifikowaliśmy umowy z osobami z którymi współpracujemy. Kontrol sporządza następnie protokół z kontroli z którego wynika, że jednak nieprawidłowo zakwalifikowaliśmy stosunek prawny łączący nas z naszym współpracownikiem i ci na umowie o dzieło są np. na umowie zlecenia albo umowie o pracę, a ci na zleceniu na umowie o pracę. Dodatkowo zdarza się im nawet stwierdzić, że ktoś na działalności gospodarczej jest tak naprawdę pracownikiem.

Po takiej kontroli sporządzany jest protokół do którego może zgłosić swoje zastrzeżenia a kolejnym krokiem jest wydanie decyzji stwierdzających, że X, Y i Z są z nami związani jednak umową o pracę a nie o dzieło. Za taką decyzją idzie decyzja o tym, że powinniśmy za nich uiścić składki stosownie do wypatrzonej przez ZUS kwalifikacji umowy.

Najgorsze jest to, że ZUS może poczynić sobie dowolne ustalenia a później to my udowadniamy, że nie jesteśmy wielbłądem. Odwołanie od decyzji ZUS składamy bowiem do sądu powszechnego, a to odwołanie jest de facto zwykłym pozwem. Czyli jeżeli my twierdzimy, że umowa ze współpracownikiem jest tym czym jest, to musimy udowodnić, że tak faktycznie było.

A czego być nie może w umowach o współpracy, o dzieło, zlecenia? Elementu konstytutywnego dla umowy o pracę – czyli nie ma, że ja wolę, tylko jest jawohl! I tego właśnie dotyczy później cała sprawa.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Luty 13, 2016 o 21:48

Panie Mecenasie, proszę mi wybaczyć, ale jak dla mnie – osoby urodzonej lata po wojnie, tytuł wpisu jest dość szokujący. Jeżeli taki był zamiar, to się udało.
Nawiązując do samego wpisu, to może dobrze dla pracowników, że umowy zostaną prawidłowo zakwalifikowane? Nie da się ukryć, że umowa o pracę daje większą ochronę dla pracowników i więcej obowiązków dla pracodawcy. Od razu zastrzegam, że nie znam się na tym, to tylko moje wrażenia (jako pracodawcy 🙂 )

Odpowiedz

Tomasz Tomaszczyk Luty 14, 2016 o 09:16

Czasami mam wrażenie, że ZUS długofalowo wyrządza więcej szkód niż zdarzenie które sprawiło, że tytuł był szokujący;). Czy lepiej być na umowie o pracę? To zależy czego oczekujemy. I jak to “dobrze” być na umowie o pracę postaram się jeszcze dziś popełnić wpis. A takie przekwalifikowanie umów może “położyć” nie jedną firmę. Umowy cywilnoprawne są tak powszechne, bo praca obciążona jest daninami publicznymi jak wódka;).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Następny wpis: