Za co można polecieć?

Tomasz Tomaszczyk        14 marca 2016        Komentarze (1)

Ponownie odczułem nieodpartą potrzebę podzielenia się z Wami rozważaniami, za co można zwolnić. W Polsce dzięki orzecznictwu Sadu Najwyższego stało się stosunkowo proste. W tym zakresie można powiedzieć, że nasze prawo jest najbardziej liberalne w Europie. Przypominam – w przypadku umów na czas nieokreślony wystarczy podać jedną rzeczywistą i konkretną przyczynę wypowiedzenia. Z wielu przyczyn, podanych przez pracodawcę, wystarczy, że prawdziwa okaże się jedna.

I tutaj zaczyna się zabawa. Bo co jest rzeczywistą i konkretną przyczyną? Niby nie mamy tutaj ograniczenia czasowego – jak w przypadku dyscyplinarki – kiedy o przyczynie dowiedział się pracodawca, ale jeżeli o czymś wiedział, od powiedzmy roku – nie można powiedzieć, aby tym kierował się teraz rozwiązując z nami umowę o pracę.

Dalej jeżeli chcą kogoś zwolnić za coś co robią wszyscy, np. słabe wyniki sprzedaży, jeżeli nie zwalniają wszystkich, to również nie będzie mogło być uznane za rzeczywistą i konkretną przyczynę rozwiązania stosunku pracy.

Nie można zapomnieć również, że przyczyna nie może być dyskryminująca. Dlatego np. zwalnianie matki, której dziecko często choruje, za to, że częstą nieobecnością w pracy dezorganizuje ją, jest posunięciem cokolwiek ryzykownym.

Co jakiś czas będę wrzucał więcej swoich impresji w tym temacie, co może dla Was być pomocne przy podejmowaniu decyzji, czy po burzliwym rozstaniu z pracodawcą iść do sądu, czy też lepiej sobie darować.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler Marzec 14, 2016 o 12:56

Bardzo ciekawie i przystępnie. Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: